2006-12-18 23:52:01 >> ...your happiness is my business...

Przytrafiło mi się coś, czego do końca nie rozumiem... coś, w co do końca uwierzyć nie mogę... coś, czego zawsze pragnęłam, a teraz nie do końca wiem, z której strony ja mam to niby ugryźć...

...jestem nieprzyzwoicie szczęśliwa...

Dziwne uczucie, gdy czuje się każdy oddech aż w opuszkach wszystkich palców...

Karol

skomentuj (1)




2006-11-21 03:23:43 >> ...dobranoc...

Stan niepokoju... Czasem pojawia się we mnie coś, co nie pozwala mi normalnie myśleć. Jakiś nieokreślony strach, którego nie rozumiem i nie potrafię sprecyzować. Ogarnia mnie nagle w najróżniejszych sytuacjach, nawet gdy znajduję się w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, jakim dla mnie są Jego ramiona. Wszystko nagle staje się obce, nienormalne, nienaturalne... dziwne. A ja pragnę tylko ukryć się tak głęboko i daleko, jak się da. Tylko, że się nie da.

Ratunku szukam w tych krótkich chwilach, kiedy oddycham naprawdę. W tych chwilach, gdy czas przestaje płynąć...

Wtorkowy wieczór, tramwaj i ten chłopak siedzący przede mną, zapach jego zmoczonych deszczem włosów... a w słuchawkach "Tuesday's gone..."

Karol

skomentuj (1)




2006-10-31 13:23:28 >> ..die die my darling...

Nienawidzę jej... nienawidzę tak mocno, że czasem nie mogę przez to spać. Chciałabym zebrać całe moje cierpienie i wcisnąć jej siłą do gradła, żeby się nim udławiła, żeby umierała powoli, czując jak jej płuca kurczą sie z braku tlenu... Ona, ta która ma wszystko to, za co ja oddałabym życie i jeszcze na to pluje. Na sam dźwięk jej imienia robi mi się niedobrze, a żołądek kurczy się w żelaznym uścisku.

Mam czerwoną, gęstą krew, podłą, porywczą krew. Ale moja krew jest dla mnie czystsza niż ta jej błękitna.

...mogłaby po prostu zdechnąć...

Karol

skomentuj (2)




2006-10-25 10:27:12 >> ...what more can I say...

Jestem koszmarnym pieszczochem... Uwielbiam być pieszczona, całowana, doptykana. Kocham te wszystkie słowa, które mogę usłyszeć szeptem gdzieś w środku nocy. Wchłaniam wszystkie czułości jak gąbka, nigdy nienasycona. Bez nich jestem jak długo niepodlewany kwiat, po prostu więdnę. Przestaje mnie cieszyć zwykły, codzienny świat. Rozkwitam dopiero, gdy ktoś nasączy mnie tysiącami pocałunków i gorących szeptów. Dlaczego więc dostaję ich tak mało? Zbyt mało...

Pamiętam jedną noc, tak wyraźnie... Nie byłam wtedy trzeźwa, tylko lekko podchmielona... może nawet nie lekko. Jakimś cudem dostałam się pod Jego drzwi. Wpuścił mnie do środka i słuchał z tym protekcjonalnym uśmiechem mojej pijackiej paplaniny. Nie pozwolił mi już wyjść. Zgasło światło... Pamiętam tak dokładnie, jak nachylił się nad moim ciałem i zaczął całować moje piersi. Do tej pory widze kolor jego skóry w poświecie księżyca. Pamiętam jego siłę, którą niby otrzymuję zawsze, ale wtedy było w niej coś szczególnego. We wszystkim było coś szczególnego... Pomyślałam wtedy, że będę pamietac tą noc bardzo długo. Pamietam...

Chcę pamiętać więcej takich nocy i chwil...

Karol

skomentuj (0)




2006-10-16 23:31:53 >> ...the biggest lie...

Początek... po raz kolejny. Tym razem inaczej. Jak? Jeszcze tego nie wiem. Od kiedy pamiętam, co jakiś czas zaczynam od początku. Mój pamiętnik pełen jest takich nowych "początków". Tylko jakoś żaden nie przyniósł mi tego, czego od niego oczekiwałam.

Ten kotek na szablonie wygląda jak nasz Troll, gdy był mały. Znaczy się, pewnie tak wyglądał nasz Troll, gdy był kociakiem... i też nie do końca "nasz". Bardzo chciałabym, żeby był właśnie nasz, bo zakochałam się w tym kocurze, ale... tu nie ma niczego mojego. Tu, to znaczy w domu, także nie moim.

Może teraz coś o sobie... czyli:

Moja rzeczywistość... przy tych dwóch słowach powinien stać wielki znak zapytania. Moja rzeczywistość to zbiór bardziej lub mniej udanych urojeń, a najgorsze jest to, że ja zdaję sobię sprawę z tego, że są to tylko i wyłącznie urojenia. Każdy kolejny dzień coraz bardziej mnie w tym utwierdza.

Największe kłamstwo świata? Większość odpowiedziałaby "kocham cię". Dla mnie największym kłamstwem świata są inne dwa słowa:

...jestem szczęśliwa...

Powtarzam je sobie w kółko, jakbym rzeczywiście chciała w nie koniecznie uwierzyć. Nie jestem szczęśliwa... nie licząc tych momentów, gdy jestem z Nim i zapominam, że to też tylko moje kolejne urojenie. Zlepione na siłę kłamstwo, którym za wszelką cenę próbuję zakleić sobie oczy, żeby nie widzieć jak bardzo samotna jestem w rzeczywistości.

A może mi się tylko wydaje? Ostatecznie od kiedy to wszystko się zaczęło On był tutaj, był obok mnie... Może to tylko moja natura czarnowidza... może...

Zbyt osobiste... zbyt bolesne...

Karol

skomentuj (1)



 

=>pudelko na myśli<=


KAROL
płeć: kobieta
oczy: zielone
włosy: prawie czerwone
wzrost: 181cm
data ur.: 10 sierpień 1985
typ: choleryk
zajęcie: studia
miasto: Gdańsk
kolor: niebieski
smak: słodki
przysmak: czekolada i żelki
kulinarny koszmar: marchewka
zapach: perfumy mojej mamy
kwiat: biała róża
miesiąc: październik
pora dnia: świt
miejsce: plaża
mebel: łóżko
część ciała: plecy
fobia: woda
pogoda: burza
hobby: pisanie
gra: Lineage II
piosenka: "Sto tysięcy jednakowych miast" COMA
film: "Requiem for a dream"
książka: "Gdy oślica ujrzała anioła" Nick Cave

=>okienka na świat<=

Przyjaciele:
Kecian
Inuś
Kan'gi

=>dawne myśli<=

2006
grudzień
listopad
październik



Blog.pl

design by gingery